Krótkie opowieści o Warszawie dzisiejszej i dawnej pokażą cechy miasta widziane w różnych czasach i różnymi oczami. Czy Warszawa jest zielona czy szara, młoda czy stara, hałaśliwa czy spokojna? Słyszymy różne odpowiedzi.
Podobnie było w przeszłości - nie ma bowiem jednego miasta, a tylko wrażenia i wyobrażenia w głowach mieszkańców i gości. Błażej Brzostek spróbuje specjalnie dla nas odtworzyć świat tych wrażeń i wyobrażeń, składających się w dziejach Warszawy na jej wizerunek.
Biogram:
Błażej Brzostek - historyk, badacz historii społecznej i dziejów miast, wydał między innymi książki o życiu robotników warszawskich w latach stalinizmu ("Robotnicy Warszawy. Konflikty codzienne", 2002), o przestrzeni publicznej stolicy w epoce Gomułki ("Za progiem", 2008), o paralelnej historii Bukaresztu i Warszawy ("Paryże Innej Europy", 2015). Mieszka na Żoliborzu, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim i w Narodowym Instytucie Architektury i Urbanistyki.
🔊 W podcaście wykorzystano utwór Soundimage Wojciech Panufnik - Jazzy Opener 03.
Advertise on Czy Warszawa jest...
Advertise on Czy Warszawa jest... to promote your brand to thousands of podcast listeners
Unlock Czy Warszawa jest... podcast Email contact info, Listeners & Audience details
Email contact information
Direct podcast contact details
Listeners
Audience numbers & engagement insights
Audience details
Podcast Insights
Podcast episodes
Check latest episodes from Czy Warszawa jest... podcast
13) Czy Warszawa jest brudna?
2021/08/17
Zadajemy takie pytanie i wydaje nam się, że wiemy, co to jest brud, a co to jest czystość, bo jesteśmy uczeni przez naszych rodziców, jesteśmy przyzwyczajani w szkole i w miejscach publicznych – i przede wszystkim chyba we własnym domu i w życiu – do tego, że wiemy, co to jest brud, a co to jest czystość. Co jest brudne, a co jest czyste? Wiemy, że szklanka jest brudna i trzeba ją umyć, że podłogę trzeba potraktować mopem albo że chodnik przed naszym domem nie jest odpowiednio wysprzątany. Wszystkie te pojęcia zostały nam wpojone i żyjemy wśród nich. Pomagają nam w życiu, pomagają nam oddzielić właściwe od niewłaściwego i to właściwie jest cechą kultury, aby to odróżniać. No ale ponieważ zadajemy pytanie, czy Warszawa jest brudna, to powinniśmy dzielić włos na czworo i najpierw zastanowić się, co to znaczy brud, a co to znaczy czystość. Na ten temat napisano sporo książek, także historycznych, z których wynikałoby, że brud, jako pojęcie wyraźnie wszedł do użycia, w głowy ludzi, począwszy od XVIII wieku i następnie, zwłaszcza 100 lat później, na przełomie XIX i XX wieku, w epoce wiary w higienę i propagandy higienicznej, brud stał się taką przestrogą. Przestrogą przed chorobą, przed nieporządkiem, a także przestrogą wyraźnie moralną. Bo oczywiście higieniści kazali się regularnie myć, sprzątać przestrzeń wokół siebie, utrzymywać porządek w mieszkaniu, walczyć z pasożytami, dbać o to, żeby dzieci nie bawiły się w brudzie i tak dalej, i tak dalej, ale filozoficzne znaczenie brudu było znacznie bardziej skomplikowane. Oznaczało lęk przed nieładem, nieporządkiem. W tym sensie brud jest pokrewny nieporządkowi, a nieporządek jest zakłóceniem pewnego umownego stanu rzeczy. Bo czym jest porządek? Porządek jest sensem nadanym przez człowieka rzeczywistości. Porządek jest pewną sztuczną konstrukcją. To, co jej umyka, co się bierze z rozpadu, z braku porządku, to jest nieporządkiem. I tak samo brud bierze się z braku czystości.
12) Czy Warszawa jest europejska?
2021/08/10
Mocne pytanie. Myślę, że odnosi się do pewnych naszych kompleksów i wyobrażeń, nie tylko naszych. W Europie są takie strefy, w których pytanie o europejskość zadaje się rzadziej, i takie, w których je się zadaje obsesyjnie. Obsesyjnie się je zadaje na przykład na Bałkanach, dość często w Europie Wschodniej, stosunkowo rzadziej w Europie Środkowo-Zachodniej. Wynika to z pewnego przekonania, że istnieje coś jak wzór europejskości. Jak europejskość i nie europejskość. Miasto, które jest europejskie i takie, które nim nie jest. Miasto, które udaje europejskość, i takie, które nawet nie próbuje udawać. Jak sądzę, narzucenie wzoru europejskości odnosi się zarówno do gospodarki jak do kultury, i prawdopodobnie nastąpiło pod koniec XVIII wieku, razem z triumfem myśli oświeceniowej i następnie razem z nowym, rewolucyjnym postawieniem sprawy obywatela i tego, czym jest państwo. Nie będę tutaj więcej o tym mówił, ponieważ to by stanowczo rozbiło każdy podcast. Natomiast w tym zbiorze wyobrażeń, Europa zwana starą, jakieś 20 lat temu żyliśmy wśród dyskursu o nowej i starej Europie, wtedy byliśmy tą nową Europą, pełną nadziei, tą, którą należy przyłączyć, która przyda kontynentowi nowej energii. Wydaje mi się, że dzisiaj to już jest stanowczo narracja przebrzmiała. W każdym razie, ta stara Europa stała się swego rodzaju wzorem zarówno miejskości, jak ideałów obywatelskości, demokracji, praw człowieka, rozwoju gospodarczego, i przede wszystkim dobrobytu materialnego. Oddaleni obserwatorzy tego procesu, czyli elity Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej, tym bardziej żyły w pewnej obsesji europejskości. Europejskość oznaczała postęp, dobrobyt.
11) Czy Warszawa jest odbudowana?
2021/07/28
Przeważnie unikam ostrych opinii, natomiast ten podcast będzie chyba ich pełen, od początku do końca. Ponieważ żyjemy w mieście, które wciąż kształtowane jest przez mit odbudowy, przez dążenie do odbudowy. Ostatnie enuncjacje rządowe na temat odbudowy Pałacu Saskiego wznawiają dyskusje na temat tego, co i jak należy w mieście budować, i czy miasto jest do odbudowy, czy jest odbudowane. Dyskusja o tym, czy Warszawa została odbudowana jest dość stara. Natomiast wybuchła ona z wielką siłą w latach 90., gdy pojawiły się grupy oskarżające przede wszystkim Biuro Odbudowy Stolicy, wielką instytucję, która kierowała całością prac nad odbudową Warszawy pod koniec lat 40. i na początku 50., oskarżały o miastobójstwo. Otóż oskarżono ówczesnych planistów, że owszem, być może odbudowywali jakieś elementy przeszłości, ale przede wszystkim niszczyli, doburzali to, co ocalało. Kryło się w tym przekonanie, mówię o latach 90., przekonanie, że Warszawa międzywojenna była miastem pięknym. Nie będę dyskutował, czy była piękna czy nie, tu lepiej byłoby się odwołać do tego, co o niej mówiono wtedy, co o niej myślano. Natomiast dziewiętnastowieczne miasto niewątpliwie pod koniec wieku XX, czyli mniej więcej po 100 latach, zaczęło się cieszyć swego rodzaju popularnością, stało się znowu atrakcyjne. Wielkie miasta zachodnie, niezburzone, przede wszystkim, tak jak Wiedeń, ale też Praga, odkryta na nowo po 1989 roku przez światowych turystów i odremontowana, rozreklamowana, stały się wzorami miejskości. Na nowo, podczas gdy Warszawa, podniesiona częściowo z ruin, w duchu architektury przede wszystkim nowożytnej i wczesnego XIX wieku, nie odpowiadała temu wzorowi, nie była metropolią belle époque.
10) Czy Warszawa jest otwarta?
2021/05/05
Mamy lockdown, Warszawa oczywiście nie jest otwarta. Do Warszawy trudniej niż kiedykolwiek w ostatnich dekadach przyjechać. W Warszawie się trudno umieścić w hotelu. W Warszawie trudno coś zjeść w sensowny sposób, zwłaszcza gdy pada deszcz. Warszawa oczywiście nie jest otwarta.
Ale pytanie ma charakter historyczny i ma charakter zasadniczy. A wiąże się z samą miejskością i z tym, co miejskość sobą symbolizuje. Czy miejskość jest otwarta czy zamknięta? Otóż w zasadzie, od samego początku, na równi jedno i drugie. Warszawa najdawniejsza, średniowieczna To jest miasto otoczone murami. Miasto, którego mieszkańcy mogą się cieszyć – część tych mieszkańców – przywilejem miejskim, czyli traktowani są prawnie inaczej niż wszyscy inni, mieszkający poza terytorium miasta. A ponieważ traktowani są w sposób uprzywilejowany, trudno się dziwić że miasto przyciąga, że do miasta się chce uciec, że w mieście chce się mieszkać. A miasto się przed tym z kolei wtórnie broni. I po to są także te mury. Warszawa jest otwarta dla jednych, a zamknięta dla drugich. Ci, którzy w niej już są także dzielą się na tych, którzy są tu naprawdę, czyli są obywatelami miasta. Są posesjonatami, mają własność w tym mieście. To jest najprostszy sposób. Najprostszy... No cóż, łatwo powiedzieć. Najprostszy sposób pewnego osadzenia się w Warszawie w epoce średniowiecznej i nowożytnej: kupić nieruchomość. Wtedy mamy od razu prawa miejskie. I wpisani jesteśmy do tak zwanej „księgi”. Natomiast inni są tolerowani. Tolerowanie tych innych ma swoje granice i zmienia się. Raz się toleruje, raz się nie toleruje i wprowadza się przywilej nietolerancji pewnych grup. Tutaj mamy przywilej nietolerancji Żydów od początku XVI wieku w Warszawie, w zasadzie przez stulecia obowiązujący, omijany w różny sposób, ale jednak. Więc Warszawa jest zamknięta. Jednocześnie, jak wiadomo Warszawa, czyli to małe miasto w murach, obrasta miastem dużym, który ma zupełnie inny, osobliwy charakter. Jest patchworkiem rozmaitych jurydyk. A te jurydyki są mniej lub bardziej otwarte. Niektóre są bardzo otwarte. Niektóre w zasadzie zbudowano po to, żeby ściągnąć do nich jak największą ilość obcych, którzy mogliby prowadzić tu rzemiosło i handel. W ten sposób właśnie na terytorium tej dużej Warszawy dostają się, mimo funkcjonującego przywileju nietolerancji Żydów, właśnie w XVIII wieku Żydzi. Co powoduje bardzo liczne napięcia, aż do granic takiej atmosfery pogromowej.
9) Czy Warszawa jest brzydka?
2021/04/28
Oczywiście, że Warszawa jest brzydka, ponieważ jeżeli ktoś tak uważa to nie sposób z nim dyskutować. Brzydota jest kategorią bardzo uznaniową, bardzo często osobistą. Każdy sobie definiuje brzydotę. Ale przecież nie na tym polega jej zasadnicza cecha. O brzydocie napisał całą książkę Umberto Eco. Napisał też wcześniej książkę o pięknie. Wniosek Eco był następujący: w odróżnieniu od piękna brzydota nie posiada swojego kanonu. Rygory, którymi się określa to, co jest piękne, a co nie jest, granice, wzory piękna historycznie były wyznaczone dosyć wyraźnie. Natomiast brzydota była po prostu tym, co zaprzeczało pięknu, więc nie miała swoich granic. Była bezkresna, była fantazyjna, była dowolna. To właśnie dlatego Eco uważa brzydotę za bardziej fascynującą, niż piękno. Brzydota się poddaje zabawie, interpretacji. Zamienia się w groteskę. I chociaż jest zależna od piękna, tzn. inaczej: brzydoty nie ma bez ideału piękna, to brzydota posiada w sobie coś zaskakującego, dziwnego, coś, co oburza, co może obrażać, co odstręcza. Jeśli więc brzydota jest fascynująca to może dobrze, że Warszawa jest brzydka. Ale oczywiście na ten temat dyskutowano przez ostatnie 200 lat niewątpliwie bezustannie, dlatego że Warszawę zestawiano z pewnymi kanonami i z pewnymi wzorami. Przede wszystkim z miastem rozumianym jako dzieło sztuki, a takie miasta się pojawiły w XIX wieku. Takie, które były planowane, wymyślane odgórnie tak, aby były piękne. Wzorem piękna XIX wieku, piękna mieszczańskiego, stał się Paryż, ale też Wiedeń, w mniejszym stopniu Londyn. I podążanie za wzorami piękna, za miejskimi ideałami, było chyba cechą Warszawy, która do dzisiaj naznacza jej charakter.
8) Czy Warszawa jest kobieca?
2021/04/21
Co za głupie pytanie, prawda? Bo co to znaczy, że Warszawa jest albo nie jest kobieta, albo że jest męska. A jednak! Istnieje tu problem, który przenika kulturę zawsze i który objawia się w różny sposób, mniej lub bardziej ukryty. Problem, który nosi w badaniach niepokojącą nazwę „gender”, ale też który odnosi się do innych spraw – do spraw życia społecznego, obyczaju i do spraw percepcji – do spraw tego, jak się na miasta na ludzi i na społeczeństwo patrzy.
Pytanie czy Warszawa jest kobieca odsyła w jakiejś mierze do samego języka. Tak się zdarzyło, że Warszawa w języku polskim i wielu innych językach jest rodzaju żeńskiego, a miasto w języku polskim jest neutralne.
7) Czy Warszawa jest wygodna?
2021/04/13
Historycznie tylko wąskie elity miejskie miały jakieś swoje wyobrażenie o wygodach. Statystyczna większość obywateli Warszawy jeszcze w XIX wieku raczej myślała o tym jak przetrwać niż o tym, żeby cieszyć się jakimiś wygodami. Jeszcze w latach 30. XX wieku około połowy mieszkań Warszawskich złożone było tylko z jednej izby i nie miało wygód, czyli tego, co uchodziło za komfort życia w XIX wieku: czyli toalety w mieszkaniu, bieżącej wody, która płynie do kuchni i innych tego typu instalacji. Gdy się czyta międzywojenne ogłoszenia drobne, wygody były bardzo ważnym elementem rozróżniania mieszkań. Mieszkania były z wygodami lub bez. Znaczna większość robotniczej społeczności Warszawy na żadne wygody specjalne nie liczyła i na ogół cieszyła się tylko tym, że woda bieżąca płynie do zlewu mieszczącego się na korytarzu na klatce schodowej, a gdy chciała skorzystać z toalety szła na podwórko i tam znajdowały się ustępy, często z napisem „klucz u dozorcy”. To były te właśnie wygody warszawskiej kamienicy XIX wieku.
6) Czy Warszawa jest szczera?
2021/04/07
Dziwne pytanie, ale ma pewne uzasadnienie. W latach międzywojennych razem z architekturą modernizmu i funkcjonalizmu pojawiły się publicznie rozważania o szczerości architektury. Szczerość architektury miała oznaczać, że nie ukrywamy materiału, z którego budynek jest zniesiony i nie próbujemy kamuflować, maskować jego funkcji. Budynek ma mówić z daleka o tym, czym jest i ma być szczery. To była pewna reakcja na dominujący w całym XIX wieku i na początku XX zlepek stylów, które nazywano historyzmami i które cechowały się tym, że budynki były obdarzone szatą.
🔈W podcaście wykorzystano utwór Soundimage Wojciech Panufnik - Jazzy Opener 03.
Pełną transkrypcję odcinka znajdziecie na: https://muzeumwarszawy.pl/czy-warszawa-jest-poslucha
5) Czy Warszawa jest zimna?
2021/03/30
Warszawa jest miastem o umiarkowanym klimacie i nie jest bardzo zimna. Chociaż zależy z czym porównać...
🔈W podcaście wykorzystano utwór Soundimage Wojciech Panufnik - Jazzy Opener 03.
Pełną transkrypcję odcinka znajdziecie na: https://muzeumwarszawy.pl/czy-warszawa-jest-poslucha
4) Czy Warszawa jest szara?
2021/03/24
Pytanie o szarość Warszawy jest pytaniem o parę spraw. Między innymi o jej barwy. O jej historyczne barwy.
Jakie są barwy Warszawy i czy istnieją jakieś specyficzne barwy Warszawy?
Pytanie o szarość jest też pytaniem innego rodzaju. Mianowicie, co jest szare w życiu? Co jest szarzyzną, co się nam kojarzy z szarością. Szarość bywa traktowana jako barwa bardzo elegancka, bardzo stonowana, bardzo wyrafinowana. W designie szarość odgrywa wielką rolę. Ale zarazem kojarzy się z szarym życiem szarym, szarym obywatelem, szarzyzną egzystencji. Szarość kojarzy się też z biedą. To skojarzenie szarości z biedą jest stare. Dzisiaj zresztą w dużej mierze już nieaktualne. Ale pochodzi też z tradycji kultury polskiej, zarówno szlacheckiej, jak i miejskiej. Po prostu na kolor trzeba było sobie zapracować – na barwę, na barwione tkaniny. Już nie mówię o purpurze, która była barwą najdroższą, wynikającą z wykorzystania milionów ślimaczków, które trzeba było sprowadzać i długo obrabiać te tkaniny, żeby nabrały barwy. Wszelkie barwy były wynikiem kosztownych zabiegów. W strojach mieszczan barwa była długo dowodem zamożności i pozycji. Podobnie w strojach szlachty. To oczywiście się zmienia razem ze zmianami w kulturze miejskiej, głównie w okresie reformacji, która narzuca nowe pojęcia i nowe myślenie – bardziej rygorystyczne. Narzuca pewien wzór konserwatywnego, spokojnego, ciemnego stroju mieszczańskiego.
🔈W podcaście wykorzystano utwór Soundimage Wojciech Panufnik - Jazzy Opener 03.
Pełną transkrypcję odcinka znajdziecie na: https://muzeumwarszawy.pl/czy-warszawa-jest-poslucha
3) Czy Warszawa jest swojska?
2021/03/16
Czy Warszawa jest swojska? Pytanie: co to znaczy „swojski”? Swojski to taki, który jest oswojony. To taki, który jest nam przyjazny. To środowisko, w którym czujemy się pewnie, czujemy się u siebie. To miejsca, ludzie i sytuacje, które sprawiają, że mamy o sobie samym – o sobie samej – dobre mniemanie. Coś, co jest swojskie, jest znane. Coś, co jest swojskie, wchodzi zakres naszego doświadczenia. Pierre Bourdieu, francuski socjolog, nazywał to „habitusem”. Gdy mamy nasz ustalony habitus, budzimy się rano w poczuciu, że jesteśmy u siebie i wykonujemy wszystkie kolejne gesty tak, jak na co dzień i wydaje nam się że są one właściwe – możemy powiedzieć, że jesteśmy w miejscu swojskim. Czy miasto jest terenem terytorium swojskim? To zależy oczywiście od osoby, o której mówimy. Miasta od samego swojego początku były terytoriami ograniczonymi, niejako zamkniętymi, które przyjmowały obcych. Ale właśnie obcymi ich zarazem czyniły. Przychodzień, przybysz do miasta – niektórzy mówią nawet o „nachodźcach” – przychodzień do miasta czuł się w nim początkowo prawdopodobnie obco. Prawie zawsze dawano mu nawet do zrozumienia, że jest obcym, że jest przybłędą, że jest tylko tolerowany, że znajduje się tutaj tylko na łasce prawdziwych mieszkańców miasta. Po czym na ogół starał się robić wszystko, żeby sam tego rodzaju miejską osobowość uzyskać. Na ogół też następnym przychodźcom pokazywał, że oni są obcymi. To jest pewien mechanizm rozwijania się miast, w sumie banalny, znany pod każdą szerokością geograficzną i w Warszawie także od samego początku występujący.
Ci, którzy do Warszawy przyszli, którzy Warszawę założyli – zasadźca i ludzie którzy tutaj się w średniowieczu umówili, żeby mieszkać i podzielili między siebie terytorium, wyznaczając działki, okupując te działki, budując sobie domy, stając się stopniowo miejskim patrycjatem, czyli taką najbardziej uprzywilejowaną warstwą – oni wszyscy przez długi czas czuli się na Mazowszu obco. Świadectwa archeologiczne tego to chociażby Warszawska wczesna ceramika, garnki wykonywane w Warszawie mniej więcej przez 100 lat od jej zasadzenia, założenia, były zupełnie inne niż te, którymi się posługiwali mieszkańcy okolicy, czyli Mazowsza i zupełnie inny nawet niż na zamku książęcym, który znajdował się obok miasta. Mieszkańcy Warszawy byli obcymi na Mazowszu. W swoim trzonie, w swojej kulturze, natomiast stopniowo oni się poczuli swojsko w mieście, które zbudowali – w jego murach. Poczuli się na tyle swojsko, że dominowali nad tymi, którzy do miasta próbowali się sprowadzić. Żeby się w okresie nowożytnym do Warszawy sprowadzić i stać się jej obywatelem, mieszczaninem warszawskim, trzeba było mieć sporą sumę pieniędzy, ponieważ należało sobie kupić nieruchomości w mieście, co dawało człowiekowi status prawdziwego mieszkańca miasta. Ci, którzy w mieście nie mieli żadnego majątku, byli w zasadzie w nim tylko tolerowani – mogli pracować dla tych, którzy byli miejskim trzonem kultury. Czyli mieszczaństwem, jego elitą, czyli patrycjatem. Oni się czuli w mieście swojsko. To im zapewniało istnienie rady i ławy miejskiej, czyli instytucji, do których należeli, w których mieli głos. Instytucji, które miały prawo ukarać mieszkańców miasta. Miały prawo wypędzić mieszkańców miasta. Miały prawo nakładać na nich różne zobowiązania finansowe. Ci ludzie w Warszawie czuli się swojsko, czuli się u siebie. Ale Warszawa w przeciągu swojej historii się zmieniała i stała się stopniowo czymś zupełnie innym, niż była początkowo. Czyli nie miastem kupieckim i rzemieślniczym, wydzielonym jak gdyby z przestrzeni, tylko stolicą Rzeczypospolitej. Czyli stolicą szlachty Polski, która w mieście czuła się obco, dla której miasta nie były naturalnym żywiołem ponieważ szlachta oczywiście ży
2) Czy Warszawa jest duża?
2021/03/09
Czy Warszawa jest duża czy jest mała? A może jest średnia? I czy to w ogóle jest ważne?
Wydaje się, że jest i że nawet jest to bardzo ważne, ponieważ miasto, już od bardzo dawna, w wyobrażeniu społecznym powinno być dużo albo małe. To jest też element takiego kulturowego przeciwstawienia spokojnego, uczciwego, przyzwoitego miasta prowincjonalnego wielkiej, zepsutej, złej metropolii, w której na człowieka czyha i pokusa, i niebezpieczeństwo, i przede wszystkim zło moralne rozmaitego rodzaju. Ten typ myślenia o mieście ma charakter nowoczesny. Zrodził się, jak się wydaje, w XVIII wieku, w epoce oświecenia, gdy właśnie różne filozoficzne prądy bardzo wyraźnie przenikały miasto, jego wizerunek i opisywały jego znaczenie.
Wtedy właśnie w tej francuskiej filozofii oświeceniowej, która promieniuje na całą Europę, pojawiają się różne wizję miasta, w tym miasta zbyt wielkiego. Miasta, które pożera umysły mieszkańców. Nie pozwala im myśleć racjonalnie i prosto. Pojawia się wtedy wielka nostalgia za miastem greckim, które jest niewielkie, proste, którego agora pozwala się wszystkim mieszkańcom spotkać i ten idealizowany wizerunek starożytności jest w ogóle istotnym elementem osiemnastowiecznej wyobraźni, która daje początek nowoczesności. No więc czy Warszawa jest duża? Odpowiedziałbym na to pytanie negatywnie. Warszawa jest stosunkowo mała. Jeżeli ją porównamy ze stolicami innych państw o podobnym potencjale demograficznym Warszawa, która ma ledwie 1 800 000 mieszkańców w państwie 38-milionowym jest daleka od tego dziesięcioprocentowego udziału stolicy w populacji, jaki uchodził w XX wieku za średni. Za wyznacznik rangi stolicy. Ona powinna skupiać co najmniej 10% mieszkańców, a wiemy że niektóre stolice skupiały znacznie więcej i skupiają nawet jedną czwartą mieszkańców kraju, jeśli nie więcej. Od stolicy oczekuje się, że będzie wielka i że będzie w jakiś sposób reprezentatywna dla narodu, dla jego wielkości, dla jego siły. W związku z tym stolica wypełniona ludźmi, pełna ruchu, pełna życia jest wizerunkiem siły całego narodu. Zwłaszcza, że stolice przede wszystkim goście z zewnątrz, osoby znaczące, politycy, biznesmeni, ludzie kultury i wreszcie turyści poznają przeważnie jako pierwsze miejsce lub bardzo ważne miejsce na mapie kraju, które odwiedzają.
Oczywiście można temu zaprzeczyć. Przecież wiemy, że zwłaszcza w XX wieku istniał ruch przeciwstawny, żeby opuszczać wielkie, stare, przeludnione stolice i budować nowe. Mamy nową stolicę Turcji, Ankarę, która ma uwolnić się od tego strasznego zgiełku, ruchu Stambułu, który już jest niemożliwy do przebudowania. A Turcja Atatürka potrzebuje nowoczesności, potrzebuję, symbolu, a jego władza potrzebuje gestu. Mamy nową stolicę Brazylii w połowie XX wieku, czyli Brasilię, która ma też pokazać czym ma być nowoczesna, niewielka, świetnie zaplanowana stolica zrobiona z betonu i szkła. W Warszawie, gdy czytamy publicystykę lat 30., możemy natrafić na bardzo ostre oceny tego czym jest Warszawa, jak funkcjonuje. W tym i stwierdzenia, że Warszawa jest za duża. Warszawa jest zbyt wielka. Ten element pojawia się zwłaszcza w publicystyce antysemickiej, w której ten nadmierny, rozdęty charakter Warszawy ma też świadczyć, że to miasto w jednej trzeciej zamieszkane przez Żydów, jest po prostu niegodne miana stolicy Polski i należy sobie zbudować gdzieś jakąś inną, małą, nową, na surowym korzeniu, która byłaby prawdziwą stolicą Rzeczypospolitej. No więc istniała też i taka tendencja, chociaż wydaje się że miasto – wielkie miasto – jest imponującym elementem wyobraźni nowoczesnego człowieka i naszej dzisiejszej też.
Tym bardziej, że na świecie dzisiaj już ponad połowa ludzi żyje w miastach. To jest zjawisko zupełnie świeże i ono się wiąże też z powstaniem ogromnych megalopolis, k